Sekretna brama w ogrodzie Hani

Hania odkrywa w ogrodzie małą zieloną bramę. Gdy otwiera ją z Migotkiem, trafia do dziwnego, świetlistego świata, który skrywa coś jeszcze.

Hania najbardziej lubiła swój ogród za domem. Codziennie zaglądała pod krzaki, obchodziła grządki i zbierała kamyki, które błyszczały w słońcu jak małe cukierki. Tego popołudnia, gdy powietrze było ciepłe i nieruchome, zauważyła coś, czego wcześniej nie było.

Za krzakiem malin stała mała zielona brama. Miała wykrzywione zawiasy, okrągłą klamkę i cienkie listki oplecione wokół kratki. Hania zmarszczyła brwi. Przysięgała, że jeszcze rano w tym miejscu rosły tylko maliny.

Obok niej bezszelestnie pojawił się Migotek. Kot przysiadł, uniósł głowę i zamrugał swoimi błyszczącymi oczami, jakby dobrze wiedział, co trzeba zrobić. Potem cicho dotknął łapką bramy.

Hania ostrożnie chwyciła klamkę. Brama skrzypnęła tak cicho, że aż zrobiło jej się zimno na plecach, i uchyliła się odrobinę. Za nią nie było trawnika ani płotu. Unosiła się tam fioletowa mgiełka, miękka jak dymek z ciepłej herbaty. Z jej środka wypływały świecące mostki, ogromne kwiaty kołyszące się w powietrzu i maleńkie domki wiszące na gałęziach drzew.

Hania zrobiła mały krok do przodu. Migotek wskoczył pierwszy na najbliższy most i cicho zamiauczał, jakby wołał: dalej. Dziewczynka już chciała go dogonić, gdy z głębi mgły dobiegł nagle dziwny szelest. Coś poruszyło się między światłem a cieniem, tuż za otwartą bramą.