Sekretna księga pana Grodzisza

Julka i Maks kryją się przed deszczem w zakurzonej bibliotece pana Grodzisza i trafiają na księgę, która zdaje się otwierać drogę do magii. Jednak wśród regałów coś zaczyna się do nich zbliżać.

Julka nie spodziewała się, że deszczowe popołudnie może tak szybko zamienić się w coś niezwykłego. Razem z Maksem, swoim młodszym bratem, przeciskali się między wysokimi, chybotliwymi regałami w bibliotece pana Grodzisza. Pachniało tu kurzem, starym papierem i odrobinę ziołami, bo dziwny sąsiad zawsze trzymał na parapecie doniczki, do których szeptał, jakby były jego najważniejszymi słuchaczami.

Za oknami bębnił deszcz, więc dzieci zaglądały do każdej ciemniejszej wnęki z coraz większą ciekawością. I wtedy Julka dostrzegła coś, co nie pasowało do reszty tego miejsca: drobny, srebrny promyk światła przesuwał się nisko przy podłodze, zatrzymywał na chwilę i znów znikał między półkami, jakby kogoś prowadził. Ruszyli za nim ostrożnie, a kiedy światło zatrzymało się w najdalszym kącie biblioteki, znaleźli skórzaną księgę z dziwnymi znakami na okładce i zakrzywioną gałązkę obok, jakby ktoś zostawił tu przedmiot wyjęty prosto z lasu.

– Ktoś chyba to ukrył – szepnął Maks i wyciągnął rękę.

Ledwie dotknął okładki, a księga drgnęła. Przez pomieszczenie przebiegł chłodny podmuch, stronice zaszumiały same z siebie, a w powietrzu nagle pojawił się zapach starego pergaminu i słodkiej waty cukrowej. Julka otworzyła książkę tylko na szparę. Litery poruszały się na kartach, układając w zdanie, które pojawiało się i znikało na jej oczach: Tylko odważni odnajdą drogę do Zamglonego Lasu.

Maks przełknął ślinę i spojrzał na siostrę szeroko otwartymi oczami.

– To nie wygląda jak żart.

Wtedy z wnętrza księgi uniósł się srebrzysty pył. Zawirował wokół ich twarzy, zakręcił się nad regałami i opadł na podłogę jak błyszcząca mgła. W bibliotece zrobiło się tak cicho, że Julka usłyszała własny oddech. A potem gdzieś pomiędzy półkami rozległo się powolne, ciężkie skrzypnięcie, jakby coś bardzo starego właśnie się poruszyło i zaczęło iść w ich stronę.