Klara i Leon znajdują w domu babci Zosi starą mapę, która prowadzi ku rodzinnej tajemnicy ukrytej od lat za ogrodem i starym lasem.
W domu babci Zosi nawet cisza miała swój zapach: cynamonu, kurzu i starych książek. Klara lubiła te deszczowe soboty, kiedy z Leonem mogli włóczyć się po gabinecie, oglądać półki pełne grubych tomów i zaglądać do szuflad, których nikt od dawna nie otwierał.
Tego popołudnia Leon wsunął głowę do starej szafy stojącej przy oknie. Za złożonymi obrusami i pudłem wyblakłych fotografii Klara dostrzegła coś, co nie pasowało do reszty. Zakurzony rulon, przewiązany czerwoną wstążką, leżał tak, jakby ktoś schował go w pośpiechu.
— Poczekaj — szepnęła, ale Leon już rozsupływał wstążkę.
Drzwi skrzypnęły. Do gabinetu weszła babcia Zosia. Zamiast się zdziwić, spojrzała na rulon i uśmiechnęła się tak, jakby właśnie na to czekała.
— No proszę. Znaleźliście go — powiedziała cicho.
Kiedy rozwinęli papier, Klara zobaczyła ręcznie narysowany plan domu, ogrodu i ścieżki biegnącej dalej, prosto do starego lasu za płotem. Na marginesach ktoś dopisał drobne znaki, strzałki i jedno słowo, które wyglądało jak ostrzeżenie.
— To mapa mojego dziadka — odezwała się babcia jeszcze ciszej. — Mówił, że prowadzi do rodzinnej tajemnicy. Nikt jej nie odnalazł.
Leon aż podskoczył z emocji.
— To chodźmy teraz!
Babcia uniosła palec, ale nie zdążyła powiedzieć więcej. Za oknem rozległ się suchy trzask, jakby ktoś złamał gałąź. Klara podeszła do szyby pierwsza. Między drzewami, tuż na skraju lasu, mignęła wysoka, ciemna sylwetka. Zniknęła tak szybko, jak się pojawiła.
Klara ścisnęła mapę oburącz. Na papierze, tam gdzie przed chwilą nie było nic, zaczęły powoli odcinać się kolejne linie.