Sekretna mapa pod szkołą

Tosia i Igor znajdują pod szkolną podłogą starą mapę. Po lekcjach schodzą do piwnicy, gdzie prowadzi ich wąski ślad. Za ciężkimi drzwiami czeka coś, czego nie powinno tam być.

Szkoła przy ulicy Księżycowej wyglądała na zwyczajną, ale Tosia i Igor od dawna mieli wrażenie, że w jej murach coś się ukrywa. Stary budynek skrzypiał wietrznie po korytarzach, a każdy zakamarek zdawał się pamiętać więcej, niż chciał zdradzić.

W poniedziałek, tuż przed matematyką, Igor zatrzymał się przy jednej z desek w sali na parterze. Była lekko uniesiona, jakby ktoś niedawno ją poruszył. Pokazał ją Tosi i tylko poruszył ustami: „Spójrz”. Dziewczynka przyklękła obok i razem podważyli drewno linijką.

Pod deską leżał ciasno zwinięty rulon, suchy i kruchy od czasu. Kiedy go rozwinęli, zobaczyli mapę rysowaną wyblakłym atramentem. Wzdłuż brzegów biegły dziwne znaki, a pośrodku widniał zarys szkoły. Pod nim ktoś narysował ciemny korytarz, który schodził niżej i niżej, jakby pod budynkiem kryło się coś znacznie większego niż zwykła piwnica.

Po lekcjach wrócili do pustej klasy, a potem cicho zeszli schodami w dół. W piwnicy było chłodno, wilgotno i tak cicho, że słychać było własny oddech. Mapa prowadziła ich między regałami, skrzynkami i popękanymi rurami, aż w końcu zatrzymali się przed żelaznymi drzwiami, których Tosia nigdy wcześniej nie widziała.

Zamek był zardzewiały, ale tuż pod nim ktoś wsunął mosiężną klamkę, jakby czekał, aż ktoś ją znajdzie. Tosia dotknęła jej pierwsza. W tej samej chwili gdzieś za drzwiami coś cicho stuknęło, a potem w ciemności rozległ się szept, tak bliski, jakby ktoś stał po drugiej stronie i właśnie wypowiedział ich imiona.