W kuchni Ani kubki ożywają po zmroku. Pewnego wieczoru szykują tajemniczą naradę, a Pani Kropeczka wie coś o dnie szafki, czego nie wie nikt.
W kuchni Ani, gdy za oknem gasł już ostatni pomarańczowy blask, zaczynało się coś bardzo dziwnego. Mama i tata poszli czytać bajkę młodszej siostrze, więc na półce zrobiło się cicho. Za cicho.
Wtedy porcelanowy Filipek, ten z malutkim uśmiechem na boku, odchrząknął szeptem i spojrzał na zielony Kubeczek Groszek.
– Groszku, czas już? – zapytał tak cicho, jakby bał się obudzić czajnik.
Groszek aż drgnął z przejęcia.
– Naprawdę? To dziś? – szepnął.
Zanim Filipek zdążył odpowiedzieć, kubek w kropki, Pani Kropeczka, stuknęła delikatnie o półkę swoim uszkiem.
– Ciszej, wszyscy do mnie – powiedziała tajemniczo. – Ustawcie się równo. Kiedy dom zaśnie, opowiem wam o czymś, co leży na samym dnie szafki.
Kubki zaszurały po deseczkach, jeden po drugim. Mały Chlupcio, zwykle najbardziej śpiący ze wszystkich, aż podskoczył z emocji. Nawet kubek z pękniętym wzorkiem przysunął się bliżej, żeby niczego nie przegapić.
Nagle w kuchni kliknęło i światło zgasło.
Kubki zastygły w miejscu.
Z szafki dobiegł cichy, głuchy dźwięk, jakby ktoś albo coś poruszyło się w środku.
– Pani Kropeczko... – szepnął Filipek. – Co tam jest na dnie?