Sekretna rada szkolnych przyborów

Ola odkrywa, że jej szkolne przybory żyją własnym życiem. Po lekcjach plastyki trafia na ich tajne spotkanie i słyszy o misji ukrytej w szkolnej piwnicy.

Ola od dawna zauważała dziwne rzeczy. Ołówek, który jeszcze rano leżał w piórniku, po południu znikał bez śladu. Gumka pojawiała się nagle w zupełnie innym miejscu, jakby sama uciekła z ławki. A linijka czasem trafiała do cudzej teczki, choć Ola przysięgała, że nikt jej nie ruszał.

Tego dnia zostało jej jeszcze sprzątanie po lekcjach plastyki. W klasie pachniało farbą, mokrym papierem i kredkami, a za oknem robiło się już szaro. Ola zbierała rozsypane ścinki, kiedy usłyszała ciche szuranie pod ławką.

Zamarła.

— Tylko bez ruchu. Ona jeszcze tu jest — wyszeptał ktoś cienkim głosikiem.
— Cicho, bo nas wyda! — syknął inny głos.

Ola powoli odsunęła karton z farbami i zajrzała pod ławkę. Najpierw zobaczyła tylko cień. Potem coś drgnęło. A po chwili jej własny piórnik wysunął się na środek sali, stanął prosto i wyraźnie się do niej uśmiechnął.

Z zamka wychylił się ołówek w brązowe paski. Obok niego podskoczyła gumka w różowym kapelusiku, a linijka przechyliła się dumnie, jakby właśnie przybyła na ważne zebranie. Nawet temperówka, dotąd cicha i ciężka, zadźwięczała lekko, jakby nie mogła ustać w miejscu.

— Ola, wreszcie — powiedział piórnik. — Szukaliśmy cię od dawna.

Dziewczynka otworzyła usta, ale żaden dźwięk z nich nie wyszedł.

— To nie sen — odezwała się gumka, strzepując z siebie pyłek kredy. — Chociaż pewnie tak właśnie teraz myślisz.

— Jesteś nam potrzebna — dodał ołówek ciszej. — W szkolnej piwnicy jest coś, co od lat czeka tylko na ciebie.

Linijka przesunęła się bliżej i spojrzała na Olę tak poważnie, że aż poczuła chłód na plecach.

— Ale musisz wiedzieć jedno — powiedziała. — Jeśli tam zejdziesz, nic już nie będzie takie jak wcześniej.

W tej samej chwili z korytarza dobiegł głuchy trzask. Ktoś zatrzymał się tuż za drzwiami sali. Klamka lekko drgnęła. Wszystkie przybory zastygły w bezruchu, a Ola poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła. Za drzwiami ktoś powoli nacisnął klamkę i pchnął je do środka...