Sekretna szkatułka z poddasza

Oliwia i Kuba znajdują na strychu dziadków starą szkatułkę z tajemniczym napisem. Gdy w ciemności rozlega się szelest, rodzi się pytanie: kto jeszcze zna jej sekret?

Oliwia zawsze czekała na wyjazdy do dziadków. Ich stary dom skrzypiał przy każdym kroku, pachniał suszonymi jabłkami i czymś jeszcze, czego nie umiała nazwać — jakby w ścianach chowały się dawne historie. Najbardziej kusiło ją poddasze. Tam wszystko wyglądało tak, jakby czas zatrzymał się przed laty.

Tym razem przyjechała z młodszym bratem, Kubą. Od rana szukali pretekstu, żeby wymknąć się z salonu i zajrzeć tam, gdzie dorośli zwykle nie pozwalali im chodzić. Wreszcie, kiedy babcia zasnęła w fotelu, a dziadek wyszedł do ogrodu, Oliwia skinęła na Kubę.

Schody na poddasze jęknęły cicho pod ich stopami. Na górze panował półmrok, rozcięty wąskimi smugami światła wpadającymi przez zakurzone okienko. Wszędzie stały kufry, pudełka i meble przykryte szarymi płachtami. W rogu sterczały stare lalki, a pod ścianą piętrzyły się książki bez okładek. Kuba już po chwili zrobił krok w tył.

— Może jednak wróćmy — szepnął.

Oliwia nie odpowiedziała, bo coś przykuło jej wzrok. Pod stertą pożółkłych gazet wystawał kawałek ciemnego drewna. Pociągnęła ostrożnie i wydobyła niewielką szkatułkę. Była cięższa, niż wyglądała, zdobiona wyblakłymi wzorami przypominającymi splątane gałązki. Na wieczku błysnęła miniaturowa kłódka, bez kluczyka.

— Zobacz — wyszeptała. Palcem starła kurz z małej tabliczki. — Tu coś jest.

Litery były starte, ale dało się je odczytać: Ten, kto otworzy, pozna tajemnicę rodziny.

Kuba przełknął ślinę. W tej samej chwili zza regału dobiegł ich cichy szelest, jakby ktoś przesunął po deskach bosą stopę. Oliwia zamarła z dłonią na wieczku szkatułki, a z ciemnego kąta poddasza ktoś albo coś znów poruszyło się bardzo powoli.