Marysia w kuchni babci dostrzega czwartą szufladę, której nikt inny nie widzi. Gdy ją otwiera, w środku czeka coś, co zaczyna się poruszać.
Marysia uwielbiała przychodzić do babci. W jej kuchni zawsze było ciepło, pachniało bułeczkami i słodkim kompotem, a przez kolorowe firanki wpadały złote plamy słońca.
Pewnego popołudnia, kiedy babcia mieszała kompot w garnku, Marysia zatrzymała się nagle przy blacie. Tuż pod trzema zwykłymi szufladami zobaczyła czwartą. Małą, błyszczącą i ozdobioną gwiazdkami, jakby ktoś schował ją tam przed chwilą.
Babciu, zobacz! - zawołała.
Babcia odwróciła głowę i zmarszczyła brwi. - Jaka szuflada, Marysiu? Przecież zawsze były tylko trzy.
Marysia podeszła bliżej. Szuflada naprawdę była tam, migotała cicho, jakby oddychała światłem. Ostrożnie chwyciła za srebrny uchwyt i wysunęła ją trochę do siebie.
W środku leżała mapa, stary kluczyk i coś jeszcze, schowane pod papierem. Coś małego poruszyło się nagle w ciemnym kącie szuflady.
Marysia wstrzymała oddech, a z wnętrza dobiegł cieniutki, tajemniczy szept.