Patryk i Lena odkrywają w kuchni Babci Zosi szufladę, która kryje mapę, świecący kamyk i zagadkę prowadzącą do świata codziennych cudów.
Wakacje u Babci Zosi zawsze miały w sobie coś niezwykłego, ale tego lata miało się wydarzyć coś, czego Patryk i Lena nie zapomną długo. Za oknem huczała burza, deszcz bębnił o szyby, a w kuchni pachniało ciepłym ciastem, cynamonem i drożdżami. Babcia właśnie wałkowała ciasto na jagodzianki, kiedy Lena zauważyła coś dziwnego.
W starej kuchennej szafce była szuflada, której nikt nie otwierał. Miała na froncie delikatny srebrny wzór, jak zawinięta spirala, i wyglądała trochę inaczej niż wszystkie pozostałe. Patryk zmrużył oczy.
Babcia Zosia spojrzała na nią tylko przez chwilę i uśmiechnęła się tak, jakby usłyszała pytanie, na które od dawna czekała.
To wystarczyło, żeby ciekawość zaczęła drapać Lenę od środka. Kiedy babcia wyszła do ogrodu po świeżą miętę, dzieci wymieniły jedno spojrzenie.
Patryk zawahał się tylko przez moment, po czym oboje podeszli do szafki. Uchwyt był chłodny i gładki. Lena pociągnęła ostrożnie.
Szuflada drgnęła, zaskrzypiała cicho i otworzyła się bez oporu.
W środku nie było chochli ani łyżek. Leżał tam zielony notes, ołówek ze srebrną końcówką i szklana kulka, w której migało blade światło. Na dnie szuflady rozciągała się mapa kuchni, dokładna jak plan skarbu: z zaznaczonym piecem, kredensem, cukiernicą i miejscem przy oknie, którego Patryk nigdy wcześniej nie zauważył.
Nagle notes sam się otworzył.
Z kartek uniosły się pojedyncze słowa, jakby ktoś szeptał je tuż nad ich głowami. Zawirowały w powietrzu i ułożyły się w zdanie: „Znajdź cynamon tam, gdzie nie pachnie cynamonem, a zobaczysz wejście do świata codziennych cudów”.
Patryk poczuł, jak po plecach przebiega mu dreszcz. Lena jeszcze chciała coś powiedzieć, ale wtedy szklana kulka rozbłysła nagle kolorowym światłem, a regał z przyprawami zadrżał lekko, jakby coś po drugiej stronie szafek właśnie się obudziło.
Słoiczek z cynamonem zaczął sam obracać się na półce.