Sekretne drzwi pod łóżkiem Poli

Pola znajduje pod łóżkiem maleńkie drzwi. Gdy je otwiera, z ciemności dochodzi ciepły podmuch, śmiech i coś, czego nie potrafi jeszcze rozpoznać.

Pola miała siedem lat i najbardziej lubiła swój pokój na poddaszu. Był pełen kolorowych książek, miękkich poduszek i rysunków przyklejonych do ścian. Tego deszczowego popołudnia postanowiła posprzątać pod łóżkiem, bo zniknął tam jej ulubiony klocek w kształcie gwiazdki.

Przesuwała pudełko z klockami, aż nagle jej palce dotknęły czegoś zimnego i gładkiego. Pola pochyliła się bliżej. W szarym drewnie podłogi połyskiwała malutka złota klamka. Nie była większa od łyżeczki.

Dziewczynka wstrzymała oddech. Pociągnęła delikatnie i wtedy w ścianie pod łóżkiem zarysowały się małe drzwi. Były okrągłe, pomalowane w czerwone kropeczki, jakby ktoś zrobił je specjalnie dla niej. Pola przywołała szeptem misia Felka i usiadła obok niego na dywanie.

— Dokąd to prowadzi? — wyszeptała.

Drzwi otworzyły się same, z cichym skrzypnięciem. Z wnętrza wypłynęło ciepłe, jasne światło. Pachniało tam czymś słodkim, jak ciasto drożdżowe, a z ciemności doleciał cieniutki śmiech. Pola zmrużyła oczy i zajrzała do środka.

Za drzwiami nie było ściany. Był tam mały, świecący korytarz, a na jego końcu ktoś właśnie przemknął tak szybko, że Pola zobaczyła tylko błysk złotego płaszcza.