Sekretne drzwi w starym dębie

Zosia i Kuba znajdują w pniu starego dębu maleńkie, złote drzwi. Gdy uchylają je na chwilę, park nagle staje się pełen tajemnicy.

Pewnego słonecznego popołudnia Zosia i Kuba bawili się w parku pod ogromnym, starym dębem. Liście szeleściły nad ich głowami, a trawa pachniała po ciepłym dniu. Nagle Zosia zatrzymała się jak wryta.

Na pniu drzewa błysnęły maleńkie, złote drzwi. Jeszcze przed chwilą ich tam nie było.

– Kuba… patrz – szepnęła.

Chłopiec podszedł bliżej, mrużąc oczy ze zdziwienia. Drzwiczki były naprawdę małe, nie większe od pudełka po kredkach. Miały też klamkę w kształcie żołędzia.

Zosia ostrożnie dotknęła drewna. Rozległ się cichy dźwięk, jakby ktoś poruszył maleńkim dzwoneczkiem. Drzwi drgnęły i uchyliły się same.

Z wnętrza wypłynęło ciepłe zielone światło. Pachniało mokrą trawą i czymś słodkim, nieznanym. Z głębi dobiegał cichy śmiech i szeptane, melodyjne głosy.

Kuba cofnął się o krok.

– To chyba nie jest zwykła kryjówka – powiedział.

Zosia jednak nie puściła jego ręki.

– Wejdziemy razem – szepnęła.

Już mieli zrobić pierwszy krok, gdy za ich plecami odezwał się cichy, chropawy szept:

– Zaczekajcie. Nie dotykajcie tego progu…