Szesnastoletnia Lena wchodzi do Srebrnego Lasu, gdzie czas płynie inaczej, a opuszczona wieża zaczyna budzić niepokój. Wkrótce musi zdecydować, komu zaufać i czy podejść bliżej.
Lena weszła między drzewa o świcie, kiedy mgła jeszcze leżała nisko nad ziemią i tłumiła każdy krok. Gałęzie zahaczały o rękawy, zostawiając na skórze drobne, piekące ślady. Wiedziała, że nie powinna tu przychodzić sama. Mimo to zrobiła to właśnie dlatego, że wszyscy w wiosce od lat mówili jej to samo: Srebrny Las nie jest miejscem dla ciekawskich.
Za ostatnim rzędem zwykłych sosen świat jakby ucichł. Powietrze zgęstniało, chłodniejsze niż powinno być o tej porze, a światło przesączające się przez korony miało dziwny, srebrny połysk. Lena zatrzymała się na skraju ścieżki. Przez moment miała wrażenie, że czas rzeczywiście zwolnił, jakby ktoś przyciszył cały świat. Wtedy obok niej przemknął cień.
Chłopak stał kilka kroków dalej, nieruchomy jak posąg. Miał czarne włosy opadające na czoło i opaskę na jednym oku. Przyglądał jej się z ostrożnością, ale bez wrogości.
— Zgubiłaś się? — zapytał.
— Nie — odparła Lena szybciej, niż chciała. — Szukam czegoś.
Na jego ustach pojawił się ledwie widoczny uśmiech, jakby dokładnie wiedział, czego szuka ktoś, kto wchodzi do tego lasu sam. Przedstawił się jako Aron i bez dalszych pytań skinął jej głową, by poszła za nim.
Ukryty obóz znajdował się w zagłębieniu terenu, osłonięty przez splątane korzenie i niskie paprocie. Tam czekali na nich jeszcze dwoje młodych ludzi: Sara, cicha dziewczyna o srebrnych oczach, i Rudi, tak milczący, że Lena niemal nie zauważyła, kiedy pojawił się w cieniu przy ognisku. Nikt nie tracił czasu na uprzejmości.
Aron opowiedział jej o Zegarze Bez Czasu. O starej wieży ukrytej głębiej w lesie, gdzie podobno można zatrzymać chwilę albo cofnąć to, co już się wydarzyło. Mówił szybko, jakby sam nie lubił tego tematu, a jednak nie mógł przestać. Od kilku nocy wokół wieży działo się coś, czego nie potrafili wyjaśnić nawet ludzie znający las od dzieciństwa.
— Po co tu przyszłaś naprawdę, Lena? — spytała Sara i spojrzała jej prosto w oczy.
Lena otworzyła usta, lecz w tej samej chwili las odpowiedział dźwiękiem tak głębokim i metalicznym, że aż przebiegł jej po plecach dreszcz. Brzmiało to tak, jakby gdzieś daleko poruszyła się ogromna wskazówka zegara.
Wszyscy zamarli.
Potem z głębi Srebrnego Lasu dobiegł drugi odgłos. Cichszy. Bliższy. Jakby ktoś właśnie otworzył drzwi opuszczonej wieży.