Strażnicy Portali: Księga w bibliotece

Lena, Filip i Oliwia odkrywają w szkolnej bibliotece księgę, która otwiera przejście do innych światów. Zanim zdołają się wycofać, w ciszy między regałami budzi się coś jeszcze.

Szkolna biblioteka była już prawie pusta, a jej cisza miała w sobie coś z zasypanego tunelu. Lena, Filip i Oliwia siedzieli przy stole w najdalszym kącie, udając, że projekt z historii jest ważniejszy niż to, że od pół godziny bardziej patrzą na siebie niż na notatki.

Lena pierwsza przestała udawać. Jej wzrok zatrzymał się na regale pod oknem, tam, gdzie zwykle stały zakurzone atlasy i stare encyklopedie. Pomiędzy nimi tkwiła gruba, ciemnoniebieska księga. Nie wyglądała jak szkolny egzemplarz. Nie miała naklejki, numeru, nawet śladu po bibliotecznym stemplu. Złote litery na okładce połyskiwały słabo w bladym świetle lamp: „Chroniki Światów”.

— To jest nowe? — szepnęła Lena, już wstając.

Filip uniósł głowę znad zeszytu. — W tej bibliotece? Niemożliwe.

Oliwia zmarszczyła brwi. — Lepiej nie dotykaj niczego, czego nie umiesz potem odłożyć.

Za późno. Lena wyjęła księgę z półki i otworzyła ją ostrożnie, jakby spodziewała się, że coś wybuchnie. Zamiast tego poczuła chłodny podmuch, choć wszystkie okna były zamknięte. Kartki same zaszeleściły, przewracając się coraz szybciej, aż zatrzymały się na ilustracji przedstawiającej stary globus pękający od środka, z gwiazdami rozsypującymi się wokół niego jak iskry.

Pod rysunkiem ktoś dopisał ręcznie: „Gdy kończy się wyobraźnia, zaczyna się przejście”.

Z wnętrza księgi sączyło się niebieskawe światło. Najpierw cienkie jak nitka, potem coraz mocniejsze, aż rozlało się po stole i po podłodze między ich butami. Oliwia odsunęła krzesło tak gwałtownie, że zadźwięczało o kafelki. Filip odruchowo chwycił Lenę za rękaw.

— Lena, zamknij to — powiedział, ale jego głos brzmiał już mniej pewnie.

Nie zdążyła.

Światło zgęstniało, skręciło się w wirujący krąg i uniosło kilka centymetrów nad podłogą. Powietrze stało się lodowate. Regały zadrżały lekko, jakby coś po drugiej stronie napierało na cienką granicę między półkami a resztą świata.

Wtedy z biblioteki dobiegł ich suchy trzask.

Wszyscy troje zastygli. Drzwi, które jeszcze przed chwilą wydawały się zamknięte na głucho, poruszyły się powoli. Ktoś był po drugiej stronie.