Basia odkrywa, że stara szafa mówi do niej szeptem. Gdy drzwi się uchylają, z wnętrza wypływa blask, a zabawki szykują Basię na niezwykłą nocną przygodę.
Basia właśnie ustawiła pluszaki równo na półce, gdy w cichym pokoju usłyszała szept. Najpierw bardzo delikatny, jak szelest papieru. Potem trochę wyraźniejszy.
– Basieńko…
Dziewczynka zamarła. Rozejrzała się po dywanie, pod łóżkiem, przy oknie. Nikt się nie pokazał. Tylko wielka drewniana szafa stała w kącie jak zwykle, ciemna i poważna. Basia zrobiła jeden mały krok i nachyliła się do drzwi.
– Kto mówi? – szepnęła.
Szafa cicho skrzypnęła. Drzwi uchyliły się same, tylko odrobinkę, jakby ktoś po drugiej stronie chciał zajrzeć jednym okiem. Z mroku wysunęła się rękawiczka w czerwone grochy.
– Jestem Gabryś Rękawiczka, strażnik szafowych skarbów – oznajmił z dumą.
Na półce obok mrugnęła Julia Lalka.
– Wreszcie się obudziła! – zawołała wesoło.
W tej samej chwili cały pokój drgnął lekko, jakby ktoś potrząsnął nim bardzo, bardzo ostrożnie. Klocki zaszeleściły, misie uniosły łapki, a z wnętrza szafy popłynęło blade, migotliwe światło. Basia cofnęła się o pół kroku, bo z ciemności dobiegł ją cichy śpiew i dziwne stuk, stuk, stuk, jakby ktoś biegł po drewnianej podłodze daleko w środku.
Szafa uchyliła się szerzej.
Za drzwiami nie było zwykłych ubrań. Za nimi coś błyszczało i wołało cichutko, a w powietrzu pachniało nocą i czymś zupełnie nowym.