Szept pod kopułą Solarii

Pod nocną kopułą cyrku Solaria Pola, Wiktor i Lena odkrywają tajemniczą artystkę, której występy wyglądają tak, jakby łamały prawa świata.

Gościnne pole za miastem nocą wyglądało jak obce miejsce. W świetle księżyca szkarłatna kopuła cyrku jarzyła się jak rozcięta rana na czarnym niebie, a wokół niej stały przyczepy, pochodnie i stragany pachnące karmelizowanym cukrem, dymem i czymś trudnym do nazwania. Cyrk Solaria rozłożył się tu tylko na kilka nocy, ale już zdążył sprawić, że całe miasteczko mówiło o nim półgłosem.

Pola przyszła z Wiktorem i Leną, jak zwykle bez planu, za to z tą samą niezdrową ciekawością, która pchała ich coraz częściej poza granicę rozsądku. To Lena pierwsza zauważyła, że pod kopułą ktoś trenuje po północy. Nie była to żadna z twarzy z plakatu. Nowa artystka poruszała się tak cicho, jakby nie dotykała ziemi, a jej włosy były białe do tego stopnia, że w mroku zdawały się świecić. Miała na sobie długi płaszcz z podszewką migoczącą przy każdym obrocie. Nikt z obsługi nie wspomniał o jej przyjeździe, choć starzy cyrkowcy przerywali rozmowy, kiedy tylko się pojawiała.

Ukryli się za stertą kufrów przy wejściu na arenę. W środku panowała cisza tak napięta, że słychać było tylko skrzypienie liny trapezu i dalekie szczekanie psów za obozem. Potem cisza pękła. Z pod kopuły dobiegł szept, ledwo słyszalny, a jednak na tyle wyraźny, że Pola poczuła chłód na karku. Lena zacisnęła palce na ramieniu Wiktora, kiedy tajemnicza kobieta wspięła się w górę bez żadnej asekuracji. Ruchy miała zbyt pewne, zbyt płynne, jakby powietrze było jej własnym żywiołem. Gdy zawisła nad areną, jej cień rozciągnął się po płótnach namiotu jak coś żywego.

Wtedy Pola zobaczyła, że cień nie zgadza się z tym, co robiła kobieta. Drgnął chwilę za późno. Wygiął się pod złym kątem. Jakby na płótnie poruszała się jeszcze jedna postać, ukryta tuż pod skórą światła. Przyjaciele odruchowo przycisnęli się do kufrów, niemal nie oddychając. Z ciemności odezwał się ochrypły głos:

– Nie każdy pokaz kończy się tam, gdzie się zaczyna...

I wtedy zgasły wszystkie światła wokół areny. Z wnętrza namiotu dobiegł cichy, ciężki odgłos, jakby ktoś powoli przeciągał po podłodze ogromny kufer. Pola spojrzała w stronę ciemności i zrozumiała, że jeśli jeszcze chwilę zostaną w ukryciu, mogą zobaczyć coś, czego nie da się już odwrócić.