Szept skórzanej torby

Magda trafia do zapomnianego pokoju w akademiku przy Tarnowskiej i odnajduje rozdartą skórzaną torbę. Gdy ją otwiera, przedmioty w środku zaczynają mówić i wciągają ją w niedokończoną sprawę.

W starym akademiku przy ulicy Tarnowskiej czwarte piętro omijano z przyzwyczajenia i z lęku. Drzwi skrzypiały tam inaczej, światło gasło szybciej, a nocą korytarz brzmiał tak, jakby ktoś chodził po nim boso, choć nikogo nie było. Magda nie miała jednak wyboru. Pokój był tani, blisko uczelni i wystarczająco zaniedbany, by nikt nie pytał o przeszłość ścian.

Już pierwszego wieczoru poczuła, że coś w tym miejscu nie chce jej przyjąć. Powietrze miało zapach kurzu, starego drewna i wilgoci, ale pod tym wszystkim czaiło się jeszcze coś słodkawego, zbyt ciężkiego, jakby w pokoju od dawna zamknięto sekret, który nie umiał się rozłożyć na spokojne milczenie. Magda rozpakowywała rzeczy w pośpiechu, gdy jej wzrok zatrzymał się na wysokiej półce nad szafą. Leżała tam rozszarpana skórzana torba, ciemna i spłowiała, niemal zlewająca się z cieniem.

Nie pamiętała, żeby ktoś ją tam zostawił.

Wspięła się na krzesło, ściągnęła torbę i położyła ją na biurku. Skóra była szorstka, pęknięta w kilku miejscach, a metalowy zamek miał na sobie zielonkawy nalot. Gdy go rozsunęła, w pokoju rozległ się cichy, przeciągły szept, jakby ktoś odetchnął prosto z wnętrza. Z torby potoczył się ołówek.

Magda cofnęła rękę tak gwałtownie, że uderzyła łokciem o krawędź biurka.

Z głębi torby wysunął się pognieciony brulion. Okładka była popękana, a na rogu widniał ciemny ślad, jak po dawno zaschniętej kropli atramentu. Kartki zaszurały nerwowo.

Magda patrzyła na nie w milczeniu, próbując znaleźć racjonalne wyjaśnienie dla rzeczy, która właśnie do niej mówiła.

Brulion sam otworzył się na środku biurka. Na pierwszej stronie ktoś pisał pośpiesznie, nierówno, a dalej kartki urywały się w połowie zdania. Między zapisanymi liniami widniał szkic korytarza, numer pokoju i strzałka prowadząca w stronę schodów na dół.

W tym samym momencie torba drgnęła i z jej wnętrza dobiegł cichy, zduszony jęk.

Magda odwróciła głowę.

Na korytarzu rozległy się kroki.