Ola odkrywa w starej bibliotece pana Antoniego przedmioty, które mówią. Jedna z książek zdradza jej, że wśród regałów ukryto coś bardzo ważnego.
Ola lubiła przychodzić do biblioteki pana Antoniego zaraz po lekcjach. Stare drewniane półki pachniały kurzem, papierem i czymś jeszcze, czego nie umiała nazwać. Wysokie okna wpuszczały mleczne światło, a każda deska podłogi skrzypiała tak, jakby znała tu wszystkie sekrety.
Tego popołudnia za szybami rozpadał się deszcz. Krople stukały o parapet, a w całej bibliotece panowała przyjemna cisza. Pan Antoni drzemał za biurkiem z okularami zsuniętymi na czubek nosa. Ola podeszła do najdalszego regału i wyciągnęła grubą, zakurzoną księgę z wypłowiałą, złotą literą na grzbiecie.
Książka drgnęła w jej dłoniach.
– Nareszcie – odezwał się cienki, zaskakująco niecierpliwy głos.
Ola aż cofnęła ręce.
– Kto to powiedział? – wyszeptała, zerkając po półkach.
– Ja. Sama książka, skoro pytasz – odparła obrażonym tonem. – I nie patrz tak, jakbyś zobaczyła ducha. W tej bibliotece mówi więcej rzeczy, niż ci się wydaje.
Ola przełknęła ślinę. Serce biło jej szybko, ale nie ze strachu. Raczej z zachwytu.
– Ty naprawdę mówisz?
– Oczywiście. I nie jestem jedyna.
Na blacie obok coś błysnęło. Metalowa zakładka przesunęła się sama, cichutko stukając o drewno.
– Nie słuchaj wszystkiego, co usłyszysz – ostrzegła. – Zwłaszcza dziś.
Z głębi regałów dobiegło przeciągłe mruczenie. Globus zakręcił się nagle na podstawie, kałamarz zachlupotał, jakby ktoś zamieszał w nim niewidzialną łyżeczką, a gdzieś wyżej książki zaszeleściły nerwowo jedna o drugą.
– O czym wy mówicie? – spytała Ola ciszej.
Strony w jej dłoniach same się uchyliły.
– O tym, co zostało ukryte między regałami – szepnęła księga. – O czymś, czego szuka więcej osób, niż myślisz. Jeśli chcesz się dowiedzieć prawdy, musisz znaleźć Zegarek Północy.
– Gdzie on jest?
– Gdybym mogła to powiedzieć wprost, nie potrzebowałabyś mnie słuchać.
W tej samej chwili światło w bibliotece zamigotało. Zza regału numer siedem dobiegł suchy trzask, a ciężkie drzwi ukryte w ścianie poruszyły się o kilka centymetrów, jakby ktoś po drugiej stronie właśnie przekręcał klucz.
Nad wejściem do czytelni zegar zaczął cofać wskazówki.