Szklany krąg Lasu Astralnego

Lena i Mikołaj wchodzą do Lasu Astralnego przez zardzewiałą furtkę. Wśród mgły, szkła i szepczących drzew trafiają na krąg, który odpowiada na ich obecność.

Mgła leżała nisko nad ziemią jak rozlana rtęć, a drzewa pochylały nad ścieżką splątane gałęzie, jakby chciały zagrodzić im drogę. Lena szła pierwsza z mosiężną latarnią w dłoni. Jeszcze godzinę temu stała zakurzona w kącie biblioteki starego dworu. Teraz dawała światło zimne i niepokojąco czyste, jakby nie pochodziło z tego świata.

Mikołaj zatrzymał się obok powalonego dębu i spojrzał na telefon. Kompas wirował w kółko, bez najmniejszego sensu. Ekran przygasał i rozjaśniał się na zmianę, raz pokazując świt, raz głęboką noc, jakby coś po drugiej stronie lasu nie mogło się zdecydować, w jakim czasie ich trzymać.

Przeszli tu przez zardzewiałą furtkę ukrytą za pękniętym murem dworu. Lena zauważyła ją tylko dlatego, że między szczeblami mignęło światło tak obce, że aż kłuło w oczy. Od tamtej chwili mieli wrażenie, że las oddycha razem z nimi. Szelest liści układał się w niemal słowa, a ziemia pod butami była miękka i sprężysta, jakby kryła coś żywego.

"Słyszysz to?" zapytała Lena ciszej, niż zamierzała.

Zatrzymała się przy miejscu, gdzie między korzeniami leżały szklane odłamki, ułożone w idealny krąg. Nie wyglądały jak śmieci. Migotały od środka, a każda barwa niosła inny dźwięk: niski, drżący, prawie ludzki. W ziemi pod nimi Lena dostrzegła cienkie znaki, wyryte tak precyzyjnie, jakby ktoś robił to paznokciem albo nożem do szkła.

Mikołaj podszedł bliżej, ale wtedy oszronione liście uniosły się nagle w górę, choć powietrze stało nieruchomo. Z kręgu wystrzelił chłód. Światło latarni zadrżało, przygasło i na moment zgasło całkiem. Kiedy znów zapłonęło, w środku stała już postać złożona z cienia i bladego blasku.

Nie miała twarzy, a jednak patrzyła prosto na nich. W jej oczach odbijały się miejsca, których Lena nie umiała nazwać: kryształowe pałace, wyspy zawieszone nad przepaścią, góry lekkie jak pył. Las ucichł tak nagle, że aż bolało w uszach.

"Tylko ci, którzy poznają prawdziwe imię lasu, wrócą stąd do swojego świata" — odezwał się głos miękki i obcy, dochodzący znikąd. "Jesteście gotowi?"

Lena poczuła, że Mikołaj chwyta ją za nadgarstek. Krąg ze szkła rozjarzył się pod ich stopami, a z ciemności za drzewami dobiegł trzask, jakby coś ogromnego właśnie otworzyło oczy.