Tajemnica błyszczącej spirali pod starym dębem

Leon i Hania zauważają przy starym dębie coś, czego wcześniej tam nie było. Znikający ślad, błyszcząca wstążka i cichy dźwięk spod korzeni budzą ich ciekawość.

Leon i Hania lubili uciekać do lasu za domem, zwłaszcza pod wielki stary dąb. Tam było chłodno, cicho i zawsze trochę tajemniczo. Tego popołudnia Leon zatrzymał się nagle.

Na szorstkiej korze błyszczał nowy ślad. Spiralny. Srebrzysty. Jakby ktoś narysował go światłem.

— Haniu… to było tu wcześniej? — szepnął.

Hania pochyliła się bliżej. Dotknęła spirali opuszką palca.

— Jest miękka — powiedziała zdziwiona. — I chyba się porusza.

Wtedy w trawie coś zaszeleściło. Oboje znieruchomieli. Spod dębu wyszedł mały szary jeżyk. Ciągnął za sobą błyszczącą wstążkę, która migała między źdźbłami trawy jak cienki promień księżyca.

— Skąd on ją ma? — spytała Hania prawie bezgłośnie.

Jeżyk spojrzał na nich czarnymi oczkami, prychnął cichutko i czmychnął pod korzenie. W ziemi czerniała mała dziura, której wcześniej nie było.

Leon i Hania przysunęli się bliżej. Wiatr poruszył liśćmi, a z wnętrza pnia dobiegł ich cieniutki dźwięk, jakby ktoś tam szeptał.

I wtedy coś błysnęło głębiej, pod korzeniami, a potem rozległo się ciche: „piiik…”