Tajemnica Leśnego Jeziorka

W zielonym lesie Pola i Tadek znajdują przy jeziorku coś błyszczącego. Gdy myszka wyciąga łapkę, w trzcinach słychać nagły szelest.

W głębi szumiącego lasu, tam, gdzie ścieżki pachniały mchem, a ptaki budziły poranek śpiewem, mieszkała ciekawska myszka Pola. Każdego dnia schodziła nad Leśne Jeziorko, bo nigdy nie chciała przegapić żadnej nowości.

Tego ranka słońce kładło na wodzie długie, złote kreski. Pola szła ostrożnie po miękkiej trawie, gdy nagle usłyszała znajome chlupotanie. To był żabka Tadek. Skakał w miejscu tak szybko, że aż rozchlapywał kropelki rosy.

– Pola, chodź prędko! – zawołał szeptem, choć wcale nie potrafił szeptać cicho. – Przy brzegu coś błyszczy!

Myszka i żabka podbiegli do kępy sitowia. Między źdźbłami trawy leżał mały, kolorowy kamyk. Nie był zwyczajny. Mienił się zielenią, błękitem i złotem, jakby w środku ukryło się samo poranne światło.

Pola przykucnęła nisko.

– Wygląda, jakby mrugał do nas – szepnęła.

Tadek przechylił głowę.

– A może on naprawdę... świeci?

Myszka wyciągnęła łapkę bardzo powoli. Paluszki miała już prawie przy kamyku, gdy nagle w trzcinach tuż obok coś zaszurało. Coś małego poruszyło się w gęstej zieleni i jeziorko zadrżało cichym pluskiem.

Pola i Tadek znieruchomieli.