Tajemnica Szmaragdowego Zegara

Lena, Marek i Zuzka znajdują w bibliotece zegar, który chodzi do tyłu i otwiera przejście do miejsca, gdzie czas nie zachowuje się tak, jak powinien.

W Olszynce nawet deszcz brzmiał tu inaczej niż gdzie indziej. Spadał na dachy wolno i miękko, a stare latarnie przy rynku migały, jakby mrugały do przechodniów tajemniczym światłem. Lena, Marek i Zuzka znali to miasteczko na pamięć, ale jedno miejsce wciąż potrafiło ich zaskoczyć: biblioteka pani Izoldy.

Pachniało tam kurzem, starym papierem i czymś słodkim, co przypominało waniliowe ciastka. Tego deszczowego piątku pani Izolda odłożyła okulary na koniec nosa, spojrzała na dzieci znad biurka i bez słowa podała im mosiężny klucz.

Schody na zamknięte piętro skrzypiały tak głośno, że Marek odruchowo ściszył oddech. Korytarz był wąski, ciemny i zasypany kurzem. Po obu stronach piętrzyły się półki pełne ksiąg w grubych oprawach. Na grzbietach złociły się tytuły o smokach, zaklęciach i podróżach aż pod gwiazdy. Zuzka przesunęła palcami po jednej z książek, a Lena odsunęła ciężką, ciemną kotarę wiszącą przy końcu korytarza.

Za nią stało coś, co wyglądało jak wyjęte z pałacu i zapomniane przez całe stulecia.

Zegar.

Szmaragdowy, wysoki niemal do pasa, z rzeźbioną ramą i zielonymi kamieniami lśniącymi w półmroku. Jego wskazówki poruszały się w stronę przeciwną niż powinny, a mimo że w bibliotece panowała cisza, z wnętrza zegara dobiegało wyraźne, natarczywe tykanie.

Marek zrobił krok bliżej, lecz zatrzymał się nagle. Pośród tykania popłynął cichy głos, tak lekki, jakby ktoś mówił zza grubego szkła:

Zuzka wstrzymała oddech. Zielone kamienie rozjarzyły się mocniej, jakby coś po drugiej stronie właśnie się obudziło. Gdy dziewczynka uniosła rękę i dotknęła szmaragdu, powietrze zadrżało.

Na ścianie obok zegara pojawiła się cienka, świetlista szczelina. Rosła powoli, szerzej i szerzej, aż przez jej migotliwy blask przebłysnął wirujący tunel pełen zielonych i złotych iskier.

Wtedy zegar zatrzymał się z głuchym stukiem.

A z ciemności po drugiej stronie ktoś zapukał.