Lena znajduje starą mapę prowadzącą do ukrytego miejsca w Wielkim Lesie. Razem z Mateuszem, Fikusem i Rufusem rusza śladem zagadki, która szybko przestaje wyglądać jak zwykła zabawa.
Był ciepły, jasny poranek, kiedy Lena wyciągnęła ze strychu zakurzone pudełko po starych książkach. W środku leżała mapa, tak pożółkła, jakby spędziła tam całe lata, czekając właśnie na nią.
Mateusz nachylił się nad nią pierwszy, a Fikus, ich pies, od razu wsadził nos między ich dłonie, jakby też chciał zobaczyć, co znaleźli. Rufus, szop pracz o bystrych oczach i wyjątkowo spokojnym spojrzeniu, usiadł obok i przechylił łeb. Na mapie widać było ciemny zarys Wielkiego Lasu, kilka dziwnych znaków i cienką czerwoną linię, która urywała się przy samym środku lasu.
– To nie wygląda na zwykły rysunek – szepnęła Lena.
Mateusz przesunął palcem po jednym z symboli. Był narysowany przy starej legendzie, którą dzieci znały tylko z opowieści starszych sąsiadów: podobno dawno temu piraci ukryli w lesie skarb, zanim zniknęli bez śladu. Nikt nigdy nie znalazł ani skrzyni, ani miejsca, do którego prowadziła droga.
Fikus zaszczekał krótko, jakby niecierpliwił się bardziej niż oni. Rufus podniósł mapę bliżej pyska i zmrużył oczy.
– Tu coś jest nie tak – mruknął cicho.
Lena spojrzała na niego zaskoczona, a potem zauważyła to samo: na skraju papieru, pod warstwą kurzu, migał ledwo widoczny znak, którego przed chwilą tam nie było. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, wiatr poruszył kartką i czerwona linia na mapie zdawała się wskazywać prosto na Wielki Las.
Po południu byli już między drzewami. Ścieżka szybko zniknęła za paprociami, a światło przeciskało się przez gałęzie w wąskich, złotych smugach. Las pachniał mokrą ziemią i żywicą, ale z każdą chwilą robił się coraz cichszy, jakby ktoś ściszał cały świat.
Wtedy Fikus nagle stanął jak wryty. Nastawił uszu, warknął cicho i ruszył przed siebie, w stronę ogromnego, poskręcanego drzewa o pniu grubym jak wieża.
Za nim, częściowo ukryta w cieniu, kryła się mała grota. Lena zrobiła krok naprzód i serce mocniej jej uderzyło. Na kamieniu przy wejściu ktoś wyrył ten sam znak, który widniał na mapie.
A z wnętrza groty dobiegł nagle cichy dźwięk, jakby coś metalowego poruszyło się w ciemności.