Pusia i Felek znajdują w starym dębie coś, czego nie powinno tam być. Mała srebrna klamka wygląda jak wejście do sekretu, a z wnętrza drzewa dochodzi cichy dźwięk.
W samym środku zielonego lasu stał stary, potężny dąb. Mieszkańcy mówili na niego Dębowy Dom, bo w jego konarach zawsze coś szeleściło, trzepotało i szeptało. Najwyżej mieszkała w nim wiewiórka Pusia. Była szybka, ciekawska i nigdy nie umiała przejść obok zagadki obojętnie. Jej najlepszym przyjacielem był jeżyk Felek, który wszędzie nosił swój mały czerwony plecak.
Tego ranka bawili się w chowanego. Pusia już miała wygrać, kiedy nagle zamarła. Pod odstającą korą zobaczyła coś błyszczącego. Małą srebrną klamkę. Taką malutką, jakby ktoś ukrył ją przed wszystkimi specjalnie.
– Felek! Szybko! – zawołała szeptem.
Jeżyk podreptał bliżej, ostrożnie stawiając łapki na mchu.
– To chyba nie jest zwykły guzek na drzewie – mruknął.
Pusia pochyliła głowę.
– A jeśli to drzwi?
Przez chwilę oboje tylko patrzyli na klamkę. Las cichł wokół nich, jakby nawet ptaki chciały podsłuchać. Pusia wyciągnęła łapkę. Felek wstrzymał oddech.
Gdy dotknęła zimnego metalu, pod korą rozległo się krótkie, suche kliknięcie...
A potem Dębowy Dom lekko drgnął.