Franek i Lila znajdują w lesie dziwne, świecące drzewo. Gdy podchodzą bliżej, na jego pniu pojawiają się małe drzwi, a z wnętrza dobiega tajemniczy dźwięk.
Franek mieszkał na skraju wielkiego, zielonego lasu. Pewnego słonecznego popołudnia pobiegł tam z Lilą, swoją najlepszą przyjaciółką. Chcieli pobawić się w chowanego między wysokimi sosnami, a miękki mech tłumił ich kroki.
Nagle Lila przystanęła tak szybko, że Franek prawie na nią wpadł.
Za starym krzakiem, głębiej w lesie, rosło drzewo inne niż wszystkie. Było ogromne, a jego liście migotały jak małe lampki w kolorach zieleni, złota i błękitu. Nawet wiatr jakby przy nim cichł.
Franek zrobił krok do przodu, potem drugi. Serce biło mu szybciej z ciekawości. Lila chwyciła go za rękę i razem podeszli bliżej. Kiedy Franek dotknął chropowatej kory, coś cichutko kliknęło.
Na pniu, tuż przed ich oczami, pojawiły się małe złociste drzwi. Były tak małe, że wyglądały jak drzwi dla skrzata. Franek aż wstrzymał oddech.
„Widzisz to?” szepnęła Lila.
Drzwi drgnęły. Potem powoli się uchyliły, a z ciemnej szczeliny popłynął cichy, dziwny dźwięk, jakby ktoś bardzo daleko zagrał na maleńkim dzwoneczku...