Tajemnica Zielonego Lustra

Nina i Kuba znajdują w piwnicy stare zielone lustro, które okazuje się portalem do obcego świata. Za jego taflą czeka las pełen dziwnych stworzeń, świecących liści i sekretów.

Piwnica u babci pachniała kurzem, starym drewnem i czymś jeszcze, czego Nina nie potrafiła nazwać. Zwykle omijała ją szerokim łukiem, ale tego popołudnia Kuba nie dawał jej spokoju.

Przeszli obok kartonów, sterty słoików i pudła z pożółkłymi gazetami. W najciemniejszym kącie, za stosem książek, Nina zobaczyła ciężką, złoconą ramę. Wyciągnęła rękę, odsunęła okładki i aż wstrzymała oddech.

Stało tam wielkie lustro. Szklana tafla była zielona, jakby ktoś zamknął w niej morską wodę. Nie odbijała piwnicy tak jak inne lustra. Drżała cicho, ledwie zauważalnie, a światło latarki rozpływało się po niej jak po powierzchni jeziora.

Nina przetarła szybę rękawem swetra. W odbiciu jej twarz nagle zniknęła. Zamiast niej pojawiły się wirujące smugi zieleni, błękitu i złota. Coś po drugiej stronie poruszyło się szybko, jak cień przemykający między drzewami.

Palce dotknęły tafli i zniknęły w niej bez śladu.

Zanim zdążyła go powstrzymać, pociągnął ją za rękaw. Świat wokół zawirował. Piwnica, książki, schody, babcina stara lampa - wszystko zalało się zielonym blaskiem.

A potem Nina upadła na miękką trawę.

Nad nią pochylały się drzewa o srebrzystych pniach. Ich liście świeciły niebiesko, jak maleńkie lampki. W powietrzu unosił się zapach wilgoci i czegoś słodkiego, zupełnie nieznanego. Las szeptał. Naprawdę szeptał, jakby drzewa rozmawiały ze sobą tuż nad ich głowami.

Kuba podniósł się pierwszy. Wpatrywał się w coś za Niną z otwartą buzią.

Stało tam stworzenie podobne do lisa, ale wyższe, smuklejsze, z pióropuszem na głowie i oczami żółtymi jak bursztyn. Nie ruszało się. Tylko patrzyło.

Nina poczuła nagle lekkie, chłodne dotknięcie na ramionach. Jakby ktoś albo coś położyło na niej dłonie.

Wśród drzew zapaliły się kolejne świetliste punkty.

A z głębi lasu dobiegł ostry trzask gałęzi.