Hania, Max i Michał uruchamiają w szkolnym laboratorium tajemniczy sygnał i trafiają na nieznaną planetę, gdzie ktoś czeka na nich z zagadką, której trzeba stawić czoło przed zachodem drugiego słońca.
Hania, Max i Michał nie szukali kłopotów. Szukali tylko dobrego powodu, żeby zostać po lekcjach w pracowni robotycznej. A kiedy pani Iwona zgodziła się na test najnowszego wynalazku, Quantum-Bota, wszyscy troje poczuli znajome mrowienie w brzuchu — to uczucie, które zawsze pojawiało się tuż przed czymś wielkim.
— Podobno ten robot odbiera sygnały z bardzo daleka — powiedział Michał, pochylając się nad srebrną obudową. — Nawet z miejsc, o których jeszcze nikt nie słyszał.
Max usiadł przy komputerze i przesunął palcem po klawiaturze. Ekran zamigotał. Najpierw pojawił się zwykły szum, potem ciąg znaków, który nie przypominał żadnego języka, jaki znali. Hania przybliżyła twarz do monitora. Kod pulsował zielonym światłem, jakby oddychał.
— To nie jest awaria — szepnęła. — To wygląda jak wiadomość.
Quantum-Bot zadrżał tak nagle, że aż odsunęli się o krok. Z jego głośnika popłynął cichy, metaliczny głos: „Przyjdźcie... Czekamy na was...”. W tej samej chwili światło w sali przygasło, a podłoga pod ich stopami rozjarzyła się ostrym, zielonym blaskiem.
Rozległ się dźwięk przypominający otwieranie ogromnych drzwi. Powietrze zakręciło się wokół nich jak wir. Hania chwyciła Maxa za rękaw, Michał krzyknął coś, czego nikt nie zdążył zrozumieć, a potem cała trójka runęła w tę jasność.
Kiedy odzyskali oddech, leżeli na miękkiej, soczyście zielonej trawie. Nad nimi świeciły dwa szmaragdowe słońca, a w powietrzu unosił się zapach wilgotnych liści i czegoś słodkiego, zupełnie obcego. Na skraju polany stał mały srebrzysty robot. Dalej, za pasmem lśniących drzew, wznosiły się dziwaczne budowle, jakby ktoś połączył zamek z kosmicznym statkiem.
— Gdzie my jesteśmy? — wyszeptała Hania.
Robot podjechał bliżej, rozłożył metaliczne szczypce i wyświetlił na swoim panelu jedno zdanie:
„Zagadka musi zostać rozwiązana, zanim zajdzie drugie słońce. Macie tylko jedną szansę.”
Z głębi lasu dobiegł ich nagle szept. Potem drugi. I trzeci. Wśród drzew zaczęło się coś poruszać, a srebrzysty robot odwrócił się gwałtownie w tamtą stronę.