Tajemnicza narysowana tęcza

Gucio wstydzi się pokazać swój rysunek na lekcji plastyki. Gdy pani Kasia podchodzi do jego ławki, tęcza z obrazka zaczyna świecić coraz mocniej.

Gucio siedział przy stoliku w sali plastycznej i tak mocno ściskał kredkę, że aż pobielały mu palce. W klasie szeleściły kartki, brzęczały kubeczki z farbami i cicho stukały o blat małe nożyczki. Pani Kasia chodziła między ławkami i zaglądała dzieciom przez ramię.

Gucio też lubił rysować. Bardzo. Tylko dziś coś ściskało go w brzuchu. Na kartce powoli wyrósł wielki łuk tęczy nad zieloną łąką. Pod nią tańczyły kwiaty, a w środku Gucio dorysował maleńką chmurkę z uśmiechem. Kiedy spojrzał na swój obrazek, od razu uznał, że jest za zwyczajny. Za mały. Za nieśmiały.

Szybko odsunął kartkę na bok i położył na niej dłoń.

— Co tam masz, Guciu? — zapytała pani Kasia, zatrzymując się przy jego stoliku.

Gucio poczuł, jak policzki robią mu się gorące.

— Nic takiego — mruknął i jeszcze mocniej zasłonił rysunek.

Pani Kasia nachyliła się odrobinę, a wtedy na kartce błysnęło czerwone światło. Potem zielone. Potem niebieskie, takie jasne, że aż dzieci przestały szeleścić farbami.

Tęcza na rysunku zadrżała. Kwiaty uniosły płatki. Chmurka zamrugała.

I nagle z kartki dobiegł cichutki chichot, jakby ktoś malutki ukrył się w samym środku tęczy.