Tajemnica w szufladzie Zosi

Zosia otwiera szufladę i odkrywa, że jej kredki, gumka i linijka mówią ludzkim głosem. Gdy znika temperówka, zaczyna się mała, bardzo dziwna wyprawa.

W pokoju Zosi było cicho i przytulnie. Na biurku stały książki, a miś Kubuś drzemał na półce z nosem wtulonym w łapki. Tylko szuflada przy biurku wyglądała na niespokojną. Zosia otworzyła ją powoli.

Z wnętrza dobiegło ją ciche chichotanie.

Na pierwszy rzut oka wszystko było na swoim miejscu: kredki równo włożone do pudełka, gumka obok zeszytu, linijka pod samą ścianką. A jednak czerwona kredka poruszyła się lekko i skinęła do Zosi końcówką.

– Nareszcie – szepnęła. – Pomóż nam, Zosiu.

Zosia zamrugała. Potem spojrzała na gumkę, która też drgnęła i pomachała jej małą różową krawędzią.

– Temperówka zniknęła! – zawołała. – Szukaliśmy jej wszędzie.

– Bez niej nie zrobimy dziś ani jednej ostrej kreski – dodała kredka. Jej głos brzmiał poważnie, choć była tylko małą kredką.

Zosia schyliła się głębiej. Szuflada wydawała się teraz ogromna, jak tajemniczy korytarz. Pudełko z kredkami stało jak domek, linijka błyszczała jak most, a pod kartkami kryły się ciemne zakamarki.

– Chodźcie – powiedziała Zosia cicho.

Ruszyła z kredką i gumką między papierami. Szur, szur, szur. Nagle coś zaszeleściło przy samym końcu szuflady. Z ciemności dobiegł ich mały, metaliczny dźwięk.

I wtedy ktoś albo coś zasłoniło ostatni kawałek światła.