Ada odkrywa, że jej stara szafa skrywa niebieski blask i dziwny portal. Gdy bierze Puszka za łapkę, coś po drugiej stronie zaczyna się budzić.
Ada lubiła swój pokój najbardziej po południu, kiedy słońce wpadało przez okno i rysowało na dywanie złote plamy. Na półce czekały książki, na łóżku siedział miś Puszek, a w kubku pachniały kolorowe kredki.
Tego dnia Ada zatrzymała się w pół kroku.
Jej stara szafa była uchylona.
Dziewczynka zmrużyła oczy. Z wnętrza nie sączył się zwykły cień, tylko delikatny, niebieski blask. Coś cicho szumiało, jakby za drzwiczkami płynęła mała rzeka.
— Puszku, słyszysz to? — szepnęła.
Miś oczywiście nie odpowiedział, ale Ada ścisnęła jego miękką łapkę i podeszła bliżej. Serce zaczęło jej szybciej bić. Zajrzała do środka.
W szafie nie wisiały już żadne ubrania. Tam, gdzie powinny leżeć swetry i sukienki, wirowały kolorowe światełka. Pośrodku pulsował okrągły portal, migoczący jak bańka mydlana. Powietrze aż drżało od cichego mruczenia.
Ada poczuła łaskotanie w palcach.
— Chodź, Puszku... tylko zobaczymy — wyszeptała.
Zrobiła krok do przodu. Wtedy portal nagle zabulgotał, rozbłysł mocniej i zaczął się powiększać, aż z wnętrza szafy dobiegł zupełnie nowy dźwięk: czyjeś powolne, ciężkie stukanie.