Julka odkrywa, że jej stara szafa mówi, a z nią gadają też inne przedmioty. Kiedy znika ulubiony guzik szafy, dziewczynka zaczyna niezwykłe poszukiwania.
W kolorowym pokoju Julki wszystko miało swoje miejsce. Lalki siedziały równo na półce, kredki spały w pudełku, a przy oknie stała duża, drewniana szafa z lekko skrzypiącymi drzwiczkami.
Julka lubiła ją najbardziej ze wszystkich mebli. Pewnego wieczoru zamknęła szafę trochę za mocno i wtedy usłyszała ciche:
– Auu… ostrożniej!
Julka zamarła. Rozejrzała się szybko po pokoju. Nikt się nie chował pod łóżkiem, nikt nie stał za zasłoną.
Pochyliła się bliżej szafy.
– Kto to powiedział? – szepnęła.
– Ja – odezwał się niski, drewniany głos. – Szafa. I bardzo nie lubię trzaśnięć.
Julka usiadła na dywanie z szeroko otwartymi oczami.
– Szafa potrafi mówić? – spytała.
– Tylko wtedy, gdy w pokoju robi się cicho – odpowiedziała szafa.
Na nocnej szafce coś błysnęło. Lampka mrugnęła ciepłym światłem i odezwała się cienkim głosikiem:
– A ja potwierdzam. Wszystkie przedmioty mówią, kiedy nikt nas nie podsłuchuje.
Julka aż klasnęła w dłonie z radości. Chciała zapytać o sto rzeczy naraz, ale wtedy szafa westchnęła tak ciężko, że aż zaszumiały jej drzwi.
– Julko, potrzebuję pomocy – powiedziała ciszej. – Zginął mój ulubiony guzik. Bez niego nie otworzę sekretnej szuflady.
Lampka przygasła na chwilę, jakby sama się zmartwiła.
– Może guzik spadł gdzieś w pokoju – szepnęła.
Julka już miała wstać, kiedy z rogu pokoju dobiegło delikatne szur, szur, szur…
Coś małego poruszyło się w cieniu przy łóżku.