Niebieskie drzwi w bibliotece

Basia i kotek Migdał znajdują w starej bibliotece małe niebieskie drzwi, które nagle zaczynają świecić i zapraszają ich do niezwykłego świata.

Pewnego deszczowego popołudnia Basia schowała się z Migdałem pod wielkim parasolem i poszła do starej biblioteki. Kotek stawiał ciche, miękkie kroki, a jego wąsy drżały z ciekawości. W środku pachniało kurzem, papierem i czymś jeszcze, czego Basia nie umiała nazwać.

Między wysokimi regałami, za ciężką żółtą zasłoną, zobaczyła coś, co sprawiło, że przystanęła jak wryta. Małe niebieskie drzwi. Naprawdę małe, może wielkości szafy dla lalek. Miały złotą klamkę i namalowane na ramie srebrne gwiazdki. Basia była pewna, że jeszcze przed chwilą ich tu nie było.

— Migdał, patrz — szepnęła.

Kotek nadstawił uszu i zmrużył oczy. Potem cicho zamiauczał, jakby chciał powiedzieć: „Też to widzę”. Basia podeszła bliżej. Zza drzwi dobiegł ją cichy chichot, a potem szelest, jakby ktoś przesuwał po drugiej stronie garść suchych liści.

Dziewczynka wyciągnęła rękę. Klamka była chłodna i gładka. Gdy jej dotknęła, drzwi zaiskrzyły niebieskim światłem. Migdał natychmiast wskoczył jej na ramię. Basia poczuła, że serce bije jej szybciej. Oparła dłoń o skrzydło drzwi i powoli je uchyliła. Po drugiej stronie mignęło coś zielonego, złotego i zupełnie niepodobnego do biblioteki...