Tajemnicze drzwi w ogrodzie Zosi

Zosia odkrywa w żywopłocie ukrytą klamkę, a wraz z kotem Maurycym trafia do niezwykłego świata pełnego świateł, śpiewających jeżyków i tajemnicy.

Zosia uwielbiała swój wielki, zielony ogród. Każdego dnia wymyślała w nim nowe zabawy razem ze swoim puszystym kotem Maurycym, który zawsze chodził za nią krok w krok. Tamtego ranka było cicho i jasno, aż nagle coś błysnęło w rogu żywopłotu.

Zosia przystanęła. Wśród gęstych gałązek tkwiła stara, metalowa klamka. Zupełnie jakby czekała właśnie na nią.

– Maurycy, patrz! – szepnęła.

Kot nastawił uszy i trącił ją łapką. Zosia chwyciła klamkę, przekręciła ją ostrożnie i w zielonej ścianie żywopłotu cicho otworzyły się drzwi. Za nimi migotały kolorowe światełka, a z drugiej strony dochodził cieniutki śmiech, lekki jak dzwoneczek.

Zosia wzięła Maurycego na ręce i zrobiła krok do przodu.

Po drugiej stronie wszystko wyglądało inaczej. Drzewa miały srebrne liście, po niebie płynęły puchate, tęczowe płatki, a na ścieżkach maszerowały małe jeżyki w kapeluszach, śpiewając pod nosem wesołą piosenkę. Zosia aż otworzyła buzię ze zdziwienia.

Wtedy coś zamigotało tuż przed nimi. Z ciemniejszego zakątka dobiegł cichy szelest, a Maurycy nagle zesztywniał w jej ramionach.