Mela odkrywa w swoim pokoju małe, kolorowe drzwi, których wcześniej nie było. Gdy odważa się je otworzyć, trafia w miejsce pełne zapachów, śmiechu i niezwykłego kotka.
Mela miała siedem lat i głowę pełną pomysłów. Lubiła swój pokój najbardziej na świecie, bo stały w nim książki, miękkie misie i poduszki w kolorowe gwiazdki.
Tego ranka, zaraz po przebudzeniu, usiadła na łóżku i zmrużyła oczy. Coś błysnęło pod regałem z książkami. Mela pochyliła się, a wtedy aż wstrzymała oddech. W ścianie były małe drzwi. Malutkie, kolorowe, jakby zrobione z kawałków tęczy.
Obok drzwi leżał złoty kluczyk. Mela podniosła go ostrożnie i poczuła, jak serce bije jej coraz szybciej.
– To chyba nie jest zwykły poranek – szepnęła.
Kluczyk pasował idealnie. Drzwi otworzyły się bez skrzypnięcia. Za nimi nie było ściany ani szafy, tylko zupełnie inny świat. Z wnętrza popłynął słodki zapach owoców, a gdzieś w dali rozległ się cichy śmiech.
Na progu siedział mały fioletowy kotek w zielonym kapeluszu. Machnął łapką i spojrzał na Melę wielkimi, błyszczącymi oczami.
– Cześć, Mela! – zawołał. – Czekaliśmy na ciebie!
Dziewczynka zrobiła krok bliżej. Wtedy za drzwiami coś zaszeleściło. Coś bardzo blisko.