Tajemnicze drzwi w pokoju Polci

Polcia odkrywa w swoim pokoju małe niebieskie drzwi ukryte za regałem. Gdy je otwiera, trafia na próg dziwnego, bajkowego świata.

Polcia lubiła budować w swoim pokoju wieże z klocków tak wysokie, że prawie sięgały lampy. Tego pochmurnego popołudnia szukała jednak czegoś zupełnie innego - swojego zaginionego misia. Zerknęła pod łóżko, zajrzała za poduszki, a potem schyliła się przy regale z książkami.

I wtedy zobaczyła coś, czego wcześniej tam nie było.

W ścianie, tuż za regałem, tkwiły małe niebieskie drzwiczki. Miały złotą klamkę w kształcie gwiazdki i błyszczały tak, jakby ktoś przed chwilą je wypolerował. Polcia aż przysiadła z wrażenia.

Kot natychmiast pojawił się obok niej, nastroszył wąsy i cicho zamiauczał. Razem, z wielkim wysiłkiem, odsunęli ciężki regał. Drzwiczki stały teraz przed nimi wyraźnie, maleńkie i dziwnie ciche. Kiedy Polcia dotknęła klamki, w palcach łaskotało ją jak od tysiąca śmiesznych mrówek.

Z drugiej strony dobiegł cieniutki chichot.

Polcia spojrzała na Maluszka.

Kot otarł się o jej nogę, a ona odważyła się przekręcić klamkę. Drzwi uchyliły się powoli i wtedy Polcia zobaczyła za nimi świat pełen wirujących motyli, wielkich kwiatów i ścieżek usypanych ze złotych kamyków.

Na samym progu stała jednak jeszcze jedna rzecz. A właściwie ktoś.

Niewysoka postać w kapeluszu cały w gwiazdy patrzyła prosto na Polcię i Maluszka, jakby czekała właśnie na nich.