Drzwi w szafie Antka

Antek znajduje w szafie malutkie drzwi, za którymi kryje się dziwny, kolorowy świat. Gdy tylko zagląda do środka, coś porusza się tuż za jego plecami.

Antek miał sześć lat i uwielbiał książki o dalekich krainach, smokach i zaczarowanych przejściach. Pewnego deszczowego popołudnia mama poprosiła go, żeby posprzątał pokój. Antek westchnął, ale wszedł do wielkiej szafy, żeby schować porozrzucane rzeczy.

Na samym dnie, za stertą starych puzzli, zauważył coś, czego wcześniej nigdy tam nie było. Malutkie, okrągłe drzwi. Nie większe niż talerz. Pośrodku błyszczała złota klamka, jakby ktoś właśnie ją wypolerował.

Antek zmrużył oczy. Pomyślał, że to pewnie naklejka albo dziwny rysunek. Lecz kiedy dotknął klamki, drzwi drgnęły i uchyliły się cichutko. Z wnętrza powiał ciepły wiatr, a razem z nim dobiegł go lekki, wesoły śmiech. Nie należał do mamy. Nie należał też do brata.

W szparze mignęły kolorowe światełka. Antek zerknął przez ramię na swój pokój, po czym ostrożnie wsunął głowę do środka. Po drugiej stronie nie było półek ani kurtek. Była błękitna łąka, drzewa z puszystymi, cukrowymi liśćmi i małe fioletowe króliczki podskakujące między trawami. W oddali wirowały w powietrzu baloniki jak żywe.

Nagle cichy głosik odezwał się tuż obok:
– Cześć. Kim jesteś?

Antek jeszcze nie zdążył odpowiedzieć, gdy za jego plecami coś zaszurało w szafie.