Basia odkrywa w swojej szafie małe, świecące drzwi, za którymi zaczyna się coś zupełnie niezwykłego.
Basia siedziała na dywanie i ustawiała misie równo na półce, kiedy w szafie coś cicho błysnęło. Dziewczynka zmrużyła oczy i podeszła bliżej. W ciemnym kącie, tam gdzie jeszcze przed chwilą nie było nic, pojawiły się małe drzwiczki. Świeciły miękkim niebieskim światłem, a ich złota klamka lśniła jak słońce po deszczu.
Basia wstrzymała oddech.
– Misiek... widzisz to? – szepnęła, ściskając swojego pluszowego przyjaciela.
Misiek oczywiście nic nie powiedział, ale Basia i tak poczuła, jakby patrzył razem z nią. Serce zaczęło jej bić szybciej. Ostrożnie wyciągnęła rękę i dotknęła klamki.
Drzwiczki drgnęły. Z wnętrza szafy dobiegł cichy szelest, potem lekki podmuch, jakby ktoś po drugiej stronie właśnie otworzył okno. Basia uchyliła drzwi na paluszkach.
Zamiast ściany zobaczyła jasny tunel, kręcący się powoli jak wirująca wstążka. W środku migały kolorowe gwiazdki, a między nimi przelatywał coś jak mały błękitny cień.
I wtedy z tunelu popłynął cieniutki głos:
– Basia... chodź szybciej...