Siedmioletnia Zosia odkrywa w swojej szafie świecące niebieskie drzwi, za którymi czeka dziwny, migoczący świat.
Pewnego deszczowego popołudnia Zosia siedziała na dywanie w swoim pokoju i ustawiała misie równo jeden obok drugiego. Za oknem stukały krople, a w szafie panował ciemny, spokojny cień.
Nagle coś błysnęło tam, gdzie powinna być tylko drewniana ścianka. Zosia zamarła. Mrugnęła raz, potem drugi, i zobaczyła małe niebieskie drzwi. Nie pasowały do szafy. Nie pasowały do niczego.
Drzwi lekko drżały, a spod nich dobiegało ciche bzyczenie, jakby ktoś po drugiej stronie szepczał bardzo, bardzo cicho. Zosia podeszła bliżej. Serce biło jej szybko, ale ciekawość była jeszcze silniejsza. Wyciągnęła rękę i dotknęła chłodnej klamki.
Kiedy uchyliła drzwi, zamiast tylnej ściany szafy zobaczyła miękką, zieloną łąkę. Rosły na niej świecące grzybki w czerwonym, żółtym i fioletowym kolorze, a między nimi migały małe stworzonka podobne do królików, tylko z maleńkimi skrzydełkami.
Zosia wstrzymała oddech.
— Czekaliśmy na ciebie, Zosiu — odezwał się cieniutki głos gdzieś z drugiej strony.
Dziewczynka zrobiła krok naprzód. W tej samej chwili coś zaszeleściło w wysokiej trawie, a niebieskie drzwi za jej plecami cicho skrzypnęły.