Ola i Kacper znajdują za szafą małe, błyszczące drzwi. Gdy je otwierają, z drugiej strony dochodzi dziwny głos proszący o pomoc.
Ola i Kacper lubili wspólne zabawy bardziej niż cokolwiek innego. Tego deszczowego popołudnia urządzili w swoim pokoju cichą grę w chowanego. Kacper już miał biec do szafy, gdy nagle zatrzymał się w pół kroku.
Za dużą, starą szafą w rogu coś zamigotało. Najpierw tylko raz, potem drugi, jakby ktoś puścił do nich oczko małą iskierką.
Razem złapali za ciężki bok szafy i przesunęli ją z jękiem po podłodze. Za meblem ukazały się maleńkie, niebieskie drzwi. Miały połyskującą klamkę i wyrzeźbionego na środku wesołego kotka, jakiego Ola nigdy wcześniej nie widziała.
Oboje zamilkli.
Kacper przełknął ślinę. Był ciekawy, ale trochę też niespokojny.
Ola wyciągnęła rękę i dotknęła klamki. Metal był zimny jak kropla deszczu. Nacisnęła.
Drzwi otworzyły się z cichym skrzypnięciem, a z wnętrza buchnęło migające, kolorowe światło. Za progiem wirowały schodki, w powietrzu rosły drzewa, a nad nimi unosiły się balony, lekko jak piórka.
Ola i Kacper patrzyli z otwartymi ustami. To miejsce wyglądało tak, jakby ktoś ułożył je z marzenia.
Już mieli zrobić krok do przodu, kiedy z głębi drzwi dobiegł cieniutki, drżący głos: