Zuzia znajduje niezwykły balonik, który zmienia kolor wraz z jej nastrojem. Kiedy zaczyna ciągnąć ją w stronę starego drzewa, dziewczynka robi się coraz bardziej ciekawa i niespokojna.
To był ciepły, słoneczny dzień. Zuzia wybiegła na podwórko boso, z włosami rozczochranymi od wiatru, i aż przystanęła ze zdziwienia. Na trawie leżał balonik.
Nie wyglądał jak zwykły balon z odpustu. Miał cienkie, kolorowe prążki, które migały jak tęcza, tylko ciszej i wolniej, jakby coś szeptały. Zuzia schyliła się ostrożnie, a gdy dotknęła sznureczka, balonik zamrugał żółcią. Żółtą, ciepłą jak promień słońca.
Dziewczynka uśmiechnęła się szeroko. Balonik od razu rozjaśnił się jeszcze bardziej. Potem Zuzia nagle spoważniała, bo przypomniała sobie o swoim ulubionym misiu, którego nie mogła znaleźć od rana. Balonik przygasł. Przeszedł w miękkie, smutne błękity.
Zuzia otworzyła oczy ze zdumienia. Zrobiła śmieszną minę. Balonik zadrżał i zamigotał fioletem. Tupnęła nogą z niecierpliwości. Prążki na baloniku przyspieszyły, jakby coś go poruszyło od środka.
Wtedy poczuła lekki podmuch. Balonik drgnął, podniósł się odrobinę i zawisł nad trawą. Zuzia ścisnęła sznureczek mocniej, ale balonik pociągnął ją powoli w stronę starego drzewa na końcu ogrodu. Tam, pod grubymi gałęziami i szelestem liści, coś się ukrywało.