Zosia i kotek Fikuś znajdują w lesie srebrne piórko i ruszają za jego śladem coraz głębiej w magiczną zieleń, gdzie ktoś cichutko woła o pomoc.
Za domem Zosi zaczynał się wielki, zielony las. Dziewczynka chodziła tam z Fikusiem prawie każdego dnia, bo lubili słuchać szumu liści i patrzeć, jak słońce połyskuje między gałęziami. Tego ranka pod starym dębem Zosia zobaczyła coś, co aż zabłysło w trawie. Schyliła się i podniosła maleńkie, srebrne piórko.
"Fikuś, patrz!" - szepnęła. - "Czy to piórko wróżki?"
Kotek nastawił uszy, zamrugał i miękko tupnął łapką, jakby już wiedział, że trzeba iść dalej. Zosia ruszyła za kolejnym piórkiem, potem za następnym. Ścieżka prowadziła coraz głębiej między drzewa. W lesie zrobiło się ciszej, a jednak coś szeptało w mchu, coś chichotało wysoko w koronach i coś cieniutko brzęczało tuż nad ich głowami.
Nagle z gęstwiny dobiegł ich maleńki głosik.
"Pomocy!"
Zosia przystanęła tak szybko, że Fikuś aż otarł się o jej but. Rozejrzała się, ale między paprociami i korzeniami nie było nikogo. Tylko pod ogromnym, starym liściem coś srebrzyło się cichutko... i wtedy liść drgnął.