Maja i Tymek jadą z babcią do kolorowego cyrku za miastem. Po wesołym przedstawieniu zauważają fioletowy namiot, którego nie ma na mapie, a magik zaprasza ich do środka.
Pewnego słonecznego dnia Maja i Tymek pojechali z babcią na cyrkową łąkę za miastem. Już z daleka widać było wielkie, czerwone namioty, kolorowe chorągiewki i balony kołyszące się na wietrze. W powietrzu unosił się zapach waty cukrowej i prażonej kukurydzy.
W środku cyrku wszystko migało i błyszczało. Małpki fikały koziołki, foki klaskały płetwami, a lew siedział bardzo poważny w śmiesznej czapce w kropki. Maja śmiała się tak mocno, że aż łapała babcię za rękę. Tymek natomiast nie mógł oderwać wzroku od magika. Za każdym razem wyciągał z kapelusza coś innego: raz białego króliczka, raz garść iskier, a raz całe stado kolorowych motyli.
Kiedy przedstawienie się skończyło, dzieci chciały jeszcze raz spojrzeć na arenę, ale wtedy zobaczyły coś dziwnego. W samym rogu placu stał mały fioletowy namiot. Nie było go na mapie cyrku. Przed wejściem czekał magik w srebrzącej pelerynie. Uśmiechnął się tajemniczo i skinął palcem.
Maja i Tymek spojrzeli na siebie szeroko otwartymi oczami. Z wnętrza namiotu dobiegł cichy szelest, jakby ktoś bardzo ostrożnie stawiał tam maleńkie kroki...