Tęczowe Drzwi Babci i złota stokrotka

Tosia odkrywa w ogrodzie babci tajemnicze drzwi bez klamki. Gdy dotyka złotej stokrotki, coś zaczyna się dziać, a za skrzydłem błyska niezwykłe światło.

Tosia uwielbiała przyjeżdżać do babci na wieś. W ogrodzie pachniały maliny, a na starej jabłoni śpiewały ptaki tak głośno, jakby urządzały własny koncert.

Pewnego ciepłego dnia Tosia biegła boso po trawie, gdy nagle przystanęła. Za krzakiem malin zobaczyła coś dziwnego: małe, stare drzwi wrośnięte w zielony żywopłot. Były lekko zardzewiałe, ale po bokach miały namalowane kolorowe zawijasy, czerwone, żółte i niebieskie, jakby ktoś ozdobił je tęczą.

Tosia ścisnęła mocniej Puszka, swoją pluszową pandę.

Drzwi nie miały klamki. Na środku, dokładnie tam, gdzie powinna być dziurka od klucza, rosła maleńka złota stokrotka. Tosia pochyliła się i dotknęła jej czubkiem palca.

Najpierw nic się nie stało.

Potem stokrotka rozbłysła ciepłym światłem.

Drzwi cicho skrzypnęły i zaczęły się uchylać. Spomiędzy nich wypłynęła jasność, migocząca jak garść tęczowych iskier. Tosia odetchnęła głęboko, a Puszka zsunął się jej z ramienia.

Za drzwiami coś poruszyło się w blasku.

Tosia zrobiła jeden mały krok do przodu i zobaczyła, że świat po drugiej stronie właśnie się otwiera.