Tosia odkrywa maleńkie drzwi ukryte za szafą. Za nimi czeka kolorowy, tajemniczy świat, który wygląda jak bajka.
Tosia najchętniej bawiła się w swoim pokoju, gdy za oknem padał deszcz. Tego popołudnia siedziała na dywanie i słuchała, jak krople stukają o szybę, kiedy nagle coś mignęło za wielką, starą szafą.
Podeszła na palcach i przystanęła. W drewnie, tuż przy ścianie, były maleńkie drzwiczki. Nie większe od książki. Tosia zamrugała ze zdziwienia, bo jeszcze rano na pewno ich tam nie było.
Na drzwiczkach połyskiwała złota klamka, a na deseczkach ktoś narysował tęczę, gwiazdki i uśmiechnięte zwierzątka. Tosia dotknęła klamki jednym palcem. Drzwiczki drgnęły, potem otworzyły się cichutko ze skrzypnięciem.
Za nimi nie było ściany. Był las. Kolorowy las, jakiego Tosia nigdy nie widziała. Drzewa miały liście zielone, różowe i niebieskie, między gałęziami fruwały błyszczące motyle, a gdzieś w dali śpiewały ptaki cienkimi, srebrnymi głosami.
Tosia pochyliła się bliżej i aż wstrzymała oddech. Między pniami stał mały różowy zajączek. Machnął do niej łapką, jakby czekał właśnie na nią.
W tej samej chwili w głębi lasu coś lekko zabłysło. Tosia usłyszała ciche pukanie, jakby ktoś z drugiej strony wołał ją bardzo, bardzo delikatnie...