Tosia znajduje różowe kapcie ze звездkami, które dają jej niezwykłą moc. Gdy zakłada je na stopy, w jej domu i na podwórku zaczyna dziać się coś bardzo dziwnego.
Tosia mieszkała na końcu kolorowej ulicy, tuż przy starym dębie, który szeptał liśćmi, gdy tylko zawiał wiatr. Pewnego ranka zajrzała do szafy i aż wstrzymała oddech. Na najniższej półce leżały mięciutkie różowe kapcie w błyszczące gwiazdki. Wyglądały tak, jakby ktoś przed chwilą je tam schował, a jedna gwiazdka mignęła do niej ciepłym światełkiem.
Tosia wsunęła w nie stopy. Kapcie były przyjemnie ciepłe. Przez chwilę w pokoju zrobiło się zupełnie cicho, a potem rozległo się wesołe: „Bzzzt! Bzzzt!”
Dziewczynka spojrzała pod nogi. Jej stopy zrobiły się lekkie jak piórka. Tak lekkie, że Tosia podskoczyła i niemal dotknęła głową sufitu.
Spróbowała jeszcze raz. Hop! Tym razem podskoczyła aż nad łóżko. Kapcie zamruczały cichutko, jakby były zadowolone z zabawy. Tosia zakręciła się w miejscu i aż zaklaskała w dłonie.
Wtedy z podwórka dobiegł ją cieniutki głos:
Dziewczynka zamarła. To był Stefan, jej pluszowy miś. Wyskoczyła z pokoju, wciąż w magicznych kapciach, i dopadła do okna. Na trawie, tuż pod starym dębem, działo się coś bardzo dziwnego...