Tosia i drzwi w ogrodzie babci

Tosia znajduje w ogrodzie maleńkie niebieskie drzwi. Gdy je dotyka, za progiem otwiera się coś dziwnego i bardzo tajemniczego.

Tosia lubiła ogród babci najbardziej na świecie. Pachniały w nim róże, mruczał kot Bazyl, a trawa aż prosiła się o bieganie. Pewnego ciepłego dnia Tosia schowała się pod krzakiem jaśminu i wtedy zobaczyła coś, czego nigdy wcześniej tam nie było.

Pod gałęziami stały maleńkie, niebieskie drzwi. Były tak małe, że pasowałyby chyba do lalki. Tosia przetarła oczy. Drzwi nie zniknęły. Stały sobie spokojnie, jakby czekały właśnie na nią.

Bazyl podszedł bliżej, poruszył wąsami i cicho zamiauczał. Potem szturchnął drzwi łapką. Zaskrzypiały miękko, jak stare skrzypce. Tosia poczuła, że w brzuchu łaskocze ją z wrażenia. Na drzwiach błysnęła złota klamka.

Dziewczynka wyciągnęła palec i ledwie dotknęła metalu. W tej samej chwili drzwi otworzyły się szeroko. Z wnętrza buchnął ciepły, pachnący wiatr, a za progiem zamigotały kolorowe schodki, które znikały w ciemności. Bazyl wszedł na pierwszy stopień i obejrzał się na Tosię. Za drzwiami coś cichutko zaszeleściło.