Tosia i tajemniczy statek z gwiazd

Tosia znajduje w parku srebrny przycisk. Jeden dotyk wystarcza, by przenieść ją na pokład statku kosmicznego pełnego światełek, kuleczek i zagadek.

Pewnego pogodnego popołudnia Tosia poszła do parku z tatą. Lubiła tam spacerować, słuchać szelestu liści i wypatrywać wróbli skaczących po trawie. Tego dnia jednak jej uwagę przyciągnęło coś błyszczącego między krzakami.

Tosia przysunęła się ostrożnie i przykucnęła. Wśród zielonych gałązek leżał mały srebrny przycisk. Migotał jak kropla światła, a gdy Tosia wzięła go do palców, poczuła chłód i dziwne łaskotanie, jakby w dłoni zatańczyły maleńkie iskierki.

Przez chwilę wszystko wokół rozjarzyło się tęczowym blaskiem. Potem zapadła ciemność.

Gdy Tosia otworzyła oczy, nie było już parku. Stała pośrodku kosmicznego statku. Pod nogami miękko świeciła podłoga, nad głową mrugały kolorowe lampki, a za okrągłym okienkiem płynęły gwiazdy.

Nagle odezwał się wesoły, cienki głos:

Tosia odwróciła się powoli. Przed nią unosiły się dwie kuleczki, okrągłe i uśmiechnięte, z wielkimi świecącymi oczami. Machając małymi rączkami, jedna z nich uniosła drugi, jeszcze jaśniej błyszczący przycisk.

Zanim Tosia zdążyła odpowiedzieć, statek zadrżał. Z głębi korytarza dobiegł niski, tajemniczy dźwięk, a w okienku rozwinął się ogromny kolorowy wir, który zaczął kręcić się coraz szybciej.