Tosia i zaczarowany kapelusz

Tosia znajduje w ogrodzie tajemniczy kapelusz i odkrywa, że tuż obok czai się magia, która tylko czeka, by ją zaprosić dalej.

Tosia najbardziej lubiła ogród za domem. Wysoka trawa łaskotała jej kostki, a krzaki magnolii pachniały słodko nawet wtedy, gdy słońce chowało się za chmurką.

Pewnego popołudnia Tosia przebiegła obok magnolii i nagle stanęła jak wryta. Pod gałązkami coś błysnęło. Nachyliła się ostrożnie i zobaczyła kapelusz. Był kolorowy, w żółte kropeczki, z niebieską wstążką, która połyskiwała jak mała rzeczka.

Tosia rozejrzała się dookoła. Nikt nie stał przy płocie. Nikt nie wołał. Kapelusz wyglądał tak, jakby spadł prosto z nieba.

Dotknęła miękkiego ronda, potem podniosła kapelusz i wsunęła go na głowę.

W tej samej chwili wiatr zakręcił jej włosami, a trawa zaszemrała cichutko, jakby ktoś obok nucił tajemniczą piosenkę. Tosia zamarła. Przed nią, tuż przy rabatce, zamigotał maleńki cień. Cień urósł, podskoczył i zmienił się w króliczka z białym ogonkiem.

Króliczek ukłonił się grzecznie.

Tosia ścisnęła rondo kapelusza. W żywopłocie, tam gdzie przed chwilą nie było nic, mignęła mała klamka.