Tosia i tajemniczy przycisk z Plutona

Tosia znajduje w ogrodzie świecący przycisk. Gdy go naciska, obok wyrasta kolorowy statek kosmiczny i ktoś z niego woła jej imię.

Tosia lubiła grzebać w ziemi w swoim ogrodzie. Tego dnia kopała mały dołek pod marchewkę, gdy metalicznie stuknęło coś twardego. Odsunęła ziemię palcami i zobaczyła mały przycisk. Świecił jak kropla światła i był chłodniejszy niż kamyk.

Tosia nachyliła się bliżej. Nigdzie nie było mamy ani taty, tylko ciche szuranie liści i szum trawy. Przycisk mrugnął raz, potem drugi, jakby czegoś chciał.

– Do czego ty służysz? – szepnęła Tosia.

Dotknęła go tylko końcem palca.

W tej samej chwili niebo nad ogrodem zawirowało w zielonych i niebieskich smugach. Tuż obok grządki pojawił się mały statek kosmiczny w żółte paski. Lśnił jak zabawka z przyszłości. Z sykiem otworzyły się drzwiczki.

Z wnętrza wysunęła się zielona łapka.

– Witaj, Tosi! – odezwał się głos.

Dziewczynka wstrzymała oddech i spojrzała na migoczące wejście do środka. W statku coś cicho zamrugało, jakby czekało właśnie na nią.