Tosia znajduje stary zegarek, który zabiera ją i kota Migdała w niezwykłą podróż do świata sprzed dawna.
Tosia lubiła buszować po strychu u babci, bo zawsze można tam było znaleźć coś niezwykłego. Tego deszczowego popołudnia deszcz stukał w szyby, a burza mruczała gdzieś wysoko nad domem. Tosia klęczała przy starej szufladzie, a obok niej siedział rudy kot Migdał i poruszał wąsami z ciekawości.
Nagle palce Tosi trafiły na coś chłodnego i gładkiego. Wyjęła mały, błyszczący zegarek. Na jego bransoletce migotały kolorowe guziczki, jak maleńkie cukierki ze światła.
Migdał przeciągle zamiauczał i stuknął łapką w czerwony guzik. Zegar zapiszczał cichutko. Tosia spojrzała na niego tylko na chwilę - i właśnie wtedy nacisnęła guzik.
Zegarek zabłysnął tak mocno, że pokój zniknął w wirze tęczy. Książki pospadały z półki, firanka zafurkotała jak skrzydło, a kukułka w starym zegarze zawołała: „ku-ku!” tak szybko, że aż zabrzmiało to jak śmiech.
Gdy świat przestał wirować, Tosia aż wstrzymała oddech. To nie był już strych babci. Wokół rosły ogromne paprocie, nad nimi trzepotały motyle wielkie jak talerze, a w oddali coś ciężkiego stąpało po ziemi.
Migdał przykucnął nisko i nastroszył ogon.
Wtedy jeden z dinozaurów odwrócił głowę. Spojrzał prosto na Tosię i zaczął iść w jej stronę.