Mała Tosia odkrywa, że potrafi sprawiać, że rzeczy znikają. W szkolnej szatni zaczyna się tajemnicza przygoda z czapką Krzysia.
Pewnego ranka Tosia przyszła do szkoły z ukochanym żółtym plecakiem w kształcie misia. Był piątek, więc wszyscy czekali na ulubione zabawy. Szatnia pachniała mokrymi kurtkami, a buty stały w równych rzędach.
Tosia od razu zauważyła, że Krzyś siedzi na ławce z opuszczoną głową.
"Co się stało?" spytała cicho.
"Zgubiłem nową czapkę z daszkiem..." westchnął. "Taką ładną, niebieską. Chciałem ją dziś pokazać wszystkim."
Tosia spojrzała na niego i już chciała wyjąć z plecaka naklejkę misia, żeby go pocieszyć. Wtedy zrobiła coś zupełnie zwyczajnego: ścisnęła swój plecak obiema rękami. I nagle zamarła.
Plecak zniknął.
Nie spadł. Nie zsunął się pod ławkę. Po prostu go nie było. Tosia otworzyła szeroko oczy i rozejrzała się po szatni. Nikt się nie śmiał. Nikt niczego nie dotykał.
"Ja... ja chyba to zrobiłam" szepnęła.
Spróbowała zamknąć oczy i pomyśleć bardzo mocno: "Pojaw się". Po chwili żółty miś znowu siedział przy jej nodze, jakby nigdy nic.
Krzyś patrzył na nią z otwartą buzią.
"Tosia... ty umiesz sprawiać, że rzeczy znikają?" zapytał. "Może twoja moc pomoże znaleźć moją czapkę!"
Tosia tylko skinęła głową. Serce biło jej szybciej. Właśnie wtedy w drzwiach szatni przesunął się długi, ciemny cień, a z jednej szafki dobiegło ciche, tajemnicze szuranie...